21.12.2012

.

Była sobota 20 czerwca 1998 r. Tuż po godzinie 10.00 wyjechałem autem z Warszawy. Miałem umówione służbowe spotkanie w Bydgoszczy. Chciałem jechać trasą, jak zwykle: Zakroczym, Płock, Włocławek, Toruń i Bydgoszcz.

Kiedy przejeżdżałem przez lasy tuż za Zakroczymiem, zobaczyłem jakąś małą białą kulkę, leżącą w lesie kilka metrów od szosy. Nie wiem, co mnie tknęło, ale zawróciłem. Miał wtedy rok, może dwa, może trzy lata. Był przywiązany sznurkiem do drzewa. Musiał tam leżeć już jakiś czas, był wychudzony, spragniony.

Decyzja była szybka. Powrót z psiakiem do Warszawy, weterynarz itp. I tak już został u mnie ponad 14 lat. Dostał na imię Robin.

Majowie zapowiadali koniec świata na dzień 21 grudnia 2012. Mieli rację. Dla Robinka tego dnia świat się skończył. Odszedł po długiej chorobie za Tęczowy Most. Pozostanie w moim sercu na zawsze.

Janusz Orzechowski

Na zdjęciu: Robinek ze swoim przyjacielem Mikim.

Image